2 cze 2015

WYPRAWKA AGD. LODÓWKA.



Ech, no tu jestem w miarę na świeżo w tym temacie. Wiesz kiedy się najczęściej psuje lodówka? Tuż przed świętami. Więc i mnie ten zaszczyt kopnął.
No ale starej należała się już emeryturka. A w zasadzie wieczny spoczynek. Pomimo reanimacji nie udało jej się wskrzesić. Odsłużyła 15 (!) lat i przyszła na nią pora… No dobra, przyznaję. Nie rozmrażałam jak należy (Ciii).
Bez wielu rzeczy można się obejść, ale bez lodówki jest to bardzo trudne. Chociaż nie niewykonalne – pozdrawiam studentów w akademikach i na stancjach. Ale metoda „do-siatki-i-za-okno” sprawdza się tylko w  określonych porach roku.
Od czego zacząć zatem wybór lodówki? Jeśli czytałeś już jak wybrać pralkę to już pewnie wiesz. Kluczowe jest docelowe miejsce. Jedni mogą wstawić lochę side-by-side, a drudzy z trudem wygospodarują przestrzeń na małą podblatówkę. Tak dla uproszczenia materii rynkowej zobacz co możesz dostać (pardon, dostać to można po gębie, zobacz, co możesz nabyć drogą kupna):
  • chłodziarko – zamrażarki side-by-side,
  • chłodziarko – zamrażarki wolnostojące o różnych rozmiarach,
  • chłodziarko – zamrażarki do zabudowy (też o różnych rozmiarach),
  • chłodziarki (czasem z zamrażalnikiem) podblatowe – do zabudowy i nie

Więc zdecyduj się najpierw na typ lodówki, uwzględniając miejsce, jakim dysponujesz. Nie zapomnij, że lodówka to nie tylko szerokość na głębokość, ale także (a może przede wszystkim) wysokość. To ona decyduje o pojemności lodówki.

Jak ja wybierałam dla siebie sprzęt, to kluczowe było dla mnie rozstawienie półek. Co ciekawe, zauważyłam regułę, że tańsze lodówki mają duże możliwości regulacji półek, a te droższe nierzadko w ogóle jej nie mają. Dla mnie istotna była możliwość regulacji półek, ale pozostałe parametry w tych lodówkach nie spełniały moich oczekiwań. Co zrobiłam? Pomierzyłam wszystko, co chowam do lodówki i z miareczką chodziłam po sklepie i wybrzydzałam. Dla tych, którzy wybierają już swoją kolejną lodówkę to nic trudnego: zmierzyć, spisać, porównać. Dla debiutantów podaję listę, którą zrobiłam dla siebie. Z tym, że wymiary mogą się różnić od tych, które Ty masz, bo np. kupuję inną wodę, mleko itp. A Ty masz inne gary. A więc:
  • patelnia razem z rączką i pokrywą - wysokość 13 cm, szerokość 41 cm
  • największy garnek z uszami i pokrywką - wysokość 18 cm, średnica 36 cm
  • butelka wody - wysokość 32 cm
  • sok (kartonik) - wysokość 24 cm
  • słoik z ogórkami - wysokość 17 cm, średnica 9 cm
  • miska na sałatkę - wysokość 13 cm, średnica 28 cm
  • duże piwo (a co!) - wysokość 32 cm




Okazuje się, że da się wybrać lodówkę z odpowiednio ustawionymi półkami i nie trzeba ich wcale regulować.

To, co było dla mnie absolutnie nadrzędne to funkcja no-frost. Ale nie tylko na chłodziarkę. Na zamrażarkę również. Żebym nie załatwiła kolejnej lodówy. Ale jeśli jesteś bardziej zorganizowany ode mnie i nie jest to dla Ciebie problem (z tym rozmrażaniem) to weź sobie lodówkę bez no frost – są tańsze. A, tylko jeszcze jedna uwaga. Przy wielu lodówkach  znajdziesz oznaczenia no-frost. Jednak przy większości dotyczy to samej chłodziarki, bez zamrażarki. Zamrażarkę trzeba rozmrażać. A skoro są zintegrowane to rozmrażasz całe urządzenie. Niezły chłit małketingowy, co nie?

O rodzaju było, o wielkości było, o półkach i no-frost też. To co teraz? Ano energooszczędność. Wiesz, że czasem nie warto przepłacać na nadmiernej energooszczędności? Gdybym się zdecydowała na bardziej energooszczędny model to zwróciłoby mi się to za jakieś 15 lat. Bez sensu. Ale żeby była jasność. Ja nie rozważam klasy G, czy C. Tu chodzi o klasę A, A+, A++, A+++ i cholera wie ile jeszcze plusów. Nie mniej jednak lodówka to największy pożeracz prądu w domu (działa nawet wtedy, kiedy jedziemy na wakacje), więc warto trochę rozkminić zagadnienie. Szczególnie polecam artykuł Michała Szafrańskiego o tym jak to z tą energooszczędnością jest. O, kliknij tutaj.

A jak już o wakacjach mowa, to jeżeli często wyjeżdżasz zostawiają prawie pustą lodówkę (a prawie robi różnicę :)) to przydałaby się funkcja vacation.

Jest taki drobny niuans, na który wiele osób nie zwraca uwagi, a potem psioczy. W jaki sposób otwierają się drzwi lodówki. To ma duże znaczenie, jeśli lodówka ma stanąć przy ścianie albo przy wysokich szafkach. Część lodówek otwiera się tak, że drzwi zachodzą (zachodzenie mi się ostatnio jednoznacznie kojarzy – wiecie o co kaman) dobre kilka centymetrów. Jak coś je blokuje to szuflada wewnątrz się nie wysunie. I wnerw gotowy. Jak jesteś w sklepie, to sprawdź to. Jak kupujesz w eternicie i nie masz jak sprawdzić to na stronie producenta pobierz instrukcję obsługi, czy montażu i poszukaj takiej informacji, a jak nie będzie to zadzwoń na infolinię. Tylko uzbrój się w cierpliwość. Ci na infolinii często takich informacji nie posiadają, a nie chce im się szukać, więc użyj języka perswazji, by wyciągnąć z nich jak te cholerne drzwiczki się otwierają.

Jak wybierałam lodówkę, to koniecznie chciałam mieć szklane półki. Tak bardzo, że nawet nie zauważyłam, czy jeszcze w ogóle są jakieś inne (w sensie druciaki). No i jak tak powybrzydzałam to wybór jaki sam się dokonał poprzez moje wymagania miał wysuwaną półkę (jak dla mnie to niepotrzebny gadżet, nie użyłam ani razu, ale już było – więc co ja mogę) i podwieszany dinks na butelki (ja to od razu wywaliłam).

Co było jeszcze dla mnie ważne? Żeby zamrażarka była na dole – już dosyć naschylałam się na sam dół po pomidora na śniadanie (w starej zamrażalnik był na górze). Ach, no i musiała być biała! W końcu jestem kobietą i przy zakupach kieruję się kolorem :) A jak przy kolorze jesteśmy, to jeśli rozważasz kolor inox, to zwróć uwagę, czy zostają paluchy na powierzchni drzwiczek. Część dostępnych modeli pokryta jest filmem zabezpieczającym przed tłustymi paluchami.


Uff! Więcej nie pamiętam. Jeżeli czegoś zapomniałam to napisz o tym w komentarzu.

A tak w ogóle to wielkie HELOŁ po przerwie! Ktoś tęsknił?

2 komentarze:

  1. Ja! Ja tęskniłam!
    A z tym niewysuwaniem szuflady to faktycznie upierdliwe strasznie. Walczę z tym codziennie. Niestety ja nie miałam wielkiego wyboru, bo mam bardzo mało miejsca i szukałam wąskiej lodówki, a niewiele takich było w moich widełkach cenowych.
    No i teraz wysuwam szufladę tylko kilka centymetrów i wsuwam tam nadmiarowe masła i margaryny. A potem manewruję palcami gdy chcę je wyjąć ;) do sprzątania zaś muszę po prostu wysunąć całą lodówkę i przekręcić.
    Jak będę robić remont kuchni to na pewno sobie to lepiej zaplanuję, na razie muszę męczyć się z tym co odziedziczyłam po poprzednikach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym się wściekła z taką szufladą. Może wywal ją całkiem i wstaw mniejsze plastikowe pojemniki. Wiesz, taka prowizorka :) najtrwalsza rzecz we wszechświecie :)

      Usuń