9 mar 2015

NIE MAM TALERZY!


To na czym do licha jesz i podajesz?

Nie jest tajemnicą, że moje wrodzone lenistwo nie przeszkadza mi w realizowaniu swoich kulinarnych mikro-ambicji. Na co dzień nie ma to oczywiście miejsca, nie ma to tamto. Na co dzień ma być miło, szybko, zdrowo i bezproblemowo. I najlepiej bez zmywania naczyń.

Natomiast jak zbliżają się święta (jakiekolwiek), to ja już kilka tygodni wcześniej układam menu i przebieram nóżkami nie mogąc się doczekać.

Mam taką zasadę, że zawsze musi być coś nowego. Istnieje stały, nietykalny i niereformowalny repertuar, przygotowywany od zawsze i tak pozostanie na wieki wieków. Ale lubię, jak dodatkowo co roku pojawia się coś nowego. Wystawiam wówczas swe dzieło na stół z nakazem „chwalcie i wielbcie mnie”. No chyba, że mi ewidentnie nie wyszło, to wtedy raczej z naburmuszoną miną rzucam „maszta i żryjta”. Co by to nie było, to i tak mam zawsze kłopot z tym, jak ten mój wymysł atrakcyjnie podać. I wówczas cały mój niewątpliwy artystyczny talent chowa się za pewną taką nieśmiałością, a moja oszałamiająca nowość ordynarnie ląduje na liściach sałaty skrzętnie zakrywających zwykły talerz obiadowy. Obrazek jak z PRL-u. 

Przyznaję, że nie mam na stanie ŻADNYCH (!) półmisków, pater i tym podobnych, które choć w mikroskopijnym stopniu ułatwiłyby mi to zadanie. A nie mam z dwóch powodów: po pierwsze muszę najpierw wygospodarować na nie miejsce, a po drugie póki co żadne mi się nie podobały i chyba jeszcze nikt nie wyprodukował takiego zestawu jaki by mi się podobał. Po trzecie, jaki by się spodobał mojemu Mężowi. Po czwarte, który pasowałby do tych dań, które serwuję. Miały być dwa powody. Sorry, rozpisałam się.

A może jeszcze nie widziałam wszystkiego? No pewnie, że nie! Aż tyle czasu na tym swoim urlopie nie mam. Hej, jak znasz, kojarzysz jakieś ciekawe kolekcje, to napisz to koniecznie w komentarzu. Będę wdzięczna. Może wybawisz mnie z opresji i tym razem nie będę musiała sobie sama projektować specjalnych naczyń.

Jakie muszą być?
Żadnych drukowanych i malowanych ornamentów – takie zmywa się ręcznie, a ja tego nienawidzę; naczynia muszą być zmywalne w zmywarce.
Białe lub czarne. Nie ecru, nie złotawe, nie beżowe, ani czerwone, zielone, szare. Białe lub czarne. Koniec tematu.


Reszta to kwestia zabawy formą. Co z tą formą zatem? 

2 komentarze:

  1. U mnie za patery robią białe talerze z tej serii - http://www.ikea.com/pl/pl/catalog/categories/series/20317/ mam 2 mniejsze i 2 większe i już :D Są białe, myje się w zmywarce, czego więcej chcieć? ;) O, widzę, że pojawiły się czarne, może się skuszę przy kolejnej wizycie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Gosia!
      Całkiem ładne te talerze. No właśnie, tylko ja jestem z tych, co to ciągle chcą więcej. Forma niezła, ale nie przekonuje mnie na 100 %. Może na 80 :)

      Usuń