12 lut 2015

POKÓJ DLA DZIECKA. JAK URZĄDZIĆ GO RAZ? CZ. 3. BIURKO.


Jakie biurko kupić niemowlakowi?

Kiedy Twoja rodzina zaczyna żyć we wzorze 2+1, nie myślisz o tym, żeby kupić prezesowkie biurko. I dobrze, nie ma co się z tematem spieszyć, chociaż warto mieć gdzieś tam z tyłu głowy, że temat się pojawi, i to raczej szybciej niż później. 

Dzisiaj zatem wisienka na torcie naszego rosnącego pokoiku. Ja jestem za tym, żeby od najmłodszych lat dziecko miało takie swoje miejsce do prac manualnych. Nawet od wieku przed-przedszkolnego. Wiadomo, że na początku nie będzie to biurko prezesa. Ja postawiłabym na mały stolik, taki wędrujący po mieszkaniu, żeby zawsze mieć szkraba na oku. Może to być ikeowski nieśmiertelny mammut. Ja nie jestem jego fanką. Po pierwsze jest on wszędzie – wszyscy go mają. Po drugie spełnia tylko jedną funkcję – jest wyłącznie stolikiem. To jeszcze nie jest mój etap (póki co to mieszkanie moje przeszukuje Inspektor Froterka) i nie wiem co ja zrobię (być może go przeproszę i zaproszę). Ale skłaniałabym się ku opcji stolik z funkcją przechowywania, z funkcją taboretu dla gości lub rodziców (rodzice to też goście). Ale poświęcę temu jeszcze osobny wpis. 

Jak młodzież będzie na etapie mamo-naucz-mnie-pisać to trzeba pomyśleć nad biureczkiem z prawdziwego zdarzenia. Powinno posłużyć nam przez pierwsze kilka lat edukacji. Najpierw przedszkolnej, potem wczesnoszkolnej. A że delikwent zmieni w tym czasie swoje gabaryty, to i biurko powinno być z gatunku rosnących. Bo nie ma nic gorszego dla kręgosłupa niż źle dopasowane miejsce pracy. No dobra. Są gorsze rzeczy, ale wiecie, tak się mówi. 

Mam taki apel. Ludzie! Dbajcie o plecy, bo są tylko jedne! O swoje i o swoich dzieci. O moje plecy nie zadbano i dzisiaj lędźwia napitalają przy każdej czynności. 

Wracając, potem albo zmieniasz biurko, albo nie, jeżeli kupiłeś takie bardzo rosnące. Dzisiaj wspomnę tylko ogólnie  i raczej rozmiarowo, bo temat w moim odczuciu wymaga głębszego zgłębienia. A więc wymiary. Myślę, że docelowo biurko, a w zasadzie miejsce na biurko powinno mieć jakieś 60 – 80 cm głębokości. A szerokość? Ile architektura da. Czyli ile wlezie. Ale minimum określiłabym na szeroko rozstawione łokcie dorosłego człowieka, czyli jakieś 80 cm.

No, to by było na tyle. Tym wpisem kończę trylogię, chociaż nie mówię ostatniego słowa. Bo to tak trochę na zachętę było. Szykuję coś specjalnego w temacie pokoi dziecięcych i już niebawem sam się o tym przekonasz. 

1 komentarz:

  1. Hehe Inspektor Froterka rozłożył mnie na łopatki ;)
    Faktycznie temat stoliko-biurka dopasowanego do wzrostu małego dziecka jest istotny. A tym bardziej rosnącego razem z dzieckiem...
    Hmm, czasy gdy tata budował mi i 2 siostrom co sezon biurko (!) nie powrócą niestety, a męża do złotych rączek raczej zaliczyć nie mogę ;), pozostaje zatem szukanie inspiracji w Internecie :)
    Co do kręgosłupa to pamiętam jak musiałam siedzieć przy biurku z kijem od miotły trzymanym na plecach za pomocą zgiętych łokci. Tzw pajączków wtedy nie było...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń