19 sty 2015

W POSZUKIWANIU MEBLI IDEALNYCH. ODCINEK 1. STÓŁ DO JADALNI.


Żeby nie było, mebli idealnych nie ma, przynajmniej idealnych dla każdego. Ale projektując meble dla ludności, zawsze staram się, żeby były one jak najbliżej ideału dla tejże konkretnej. Na palcach jednej ręki mogę policzyć meble, które ostatecznie były w tym sensie idealne w 100 procentach. Zazwyczaj niezbędny jest kompromis. I najczęściej ze względów finansowych. Ale ponieważ jestem sfiksowana na punkcie mebli, to wciąż poszukuję swojego ideału. To taka moja mała prywata będzie.
Wiesz czego mi brakuje?

Stołu. To znaczy stół mam, ale taki spadkowy, stary i brzydki, chociaż pamięta on moje lata szczenięce, to ja go nie darzę zbytnim sentymentem. Nie zaprojektuję sobie stołu takiego, jakiego potrzebuję. Porozmyślam sobie o stole moich marzeń. Może kiedyś będzie mi dane taki posiadać…

Zrób sobie kawę, trochę dzisiaj się rozpisałam…

Jaki chcę mieć stół? Hmm, no jeszcze nie wiem. Zapomnę na razie o przestrzeni jaką posiadam (a raczej jakiej nie posiadam) i o kwestiach finansowych. Zacznę od tego, jaka jestem. Jestem wygodnicka i dosyć leniwa. To oznacza, że stół ma być wygodny i łatwy w obsłudze, nie nastręczać problemów (typu czyszczenie codziennie szklanego blatu którego nota bene nie wykluczam). Chyba zacznę od jego wielkości. Skoro nic mi tej wielkości nie ogranicza, to skupię się na tym ile osób będzie przy nim jadało/siedziało/spędzało czas. Albo nie, zacznę od tego, jak ja sobie wyobrażam, do czego mi ten stół będzie potrzebny. Myślała, myślała i wymyśliła:

  • BĘDĘ JADAĆ TAM ŚWIĄTECZNE OBIADY - odkrywcze, co nie?
  • BĘDZIEMY CAŁĄ RODZINĄ UKŁADAĆ PUZZLE – w zimowe wieczory
  • BĘDĘ ROBIĆ PLANSZE DO SZKOŁY ZE SWOIM DZIECKIEM – o ile będzie się wtedy takie rzeczy robiło
  • KOLACYJKI Z PRZYJACIÓŁMI – oczywista oczywistość
  • ...


Kurczę, sama nie wiem, co jeszcze. Trudne to to, tak wybiegać w przyszłość. Zapewne wyjdzie w praniu, co jeszcze będę robić na tym stole. No dobra, wiem, ale nie powiem, bo to nieprzyzwoite jest. Jedno jest pewne, musi być bardzo solidnej konstrukcji :).
W moim domu rodzinnym życie toczyło się właśnie wokół stołu. Był tak umiejscowiony, że siłą rzeczy był centrum życia rodzinnego. Gdzie nie pójdziesz, tam zawsze wleziesz na ten stół. I jakoś tak mi naturalnie przyszło, że stół jest w domu ważny. To nie znaczy, że postawię go sobie w centralnej części domu (którego nie mam, ale chcę mieć) i będzie on rozmiaru lotniska. Co to, to nie. Jestem zbyt leniwa, żeby to lotnisko jechać codziennie ścierką. Poza tym głupio chyba tak usiąść całą rodziną (sztuk 3 osób) w jednym końcu, albo, co gorsza rozsadzić się po przeciwległych krańcach 4-metrowego stołu.
-Kochanie, podaj pieprz. 
-Och już, już, czekaj nadam na poczcie.

Dla mnie najlepszą opcją będzie, jeżeli stół będzie na tyle mały, żeby machnąć go szmatką na dwa machy i na tyle duży, żeby swobodnie przy nim zjeść bez rozkładania do 4 metrów, gdy wpadną przyjaciele/ rodzice/ teście – w tej kolejności. Powiedzmy 6 osób wszystkich.

Co ja tak o tych czterech metrach ciągle?
No, bo fajnie by było ten stół rozłożyć od czasu do czasu, gdy hołota zjedzie na święta (jak to mawia moja ciocia, gdy w okresie świątecznym nie ma gdzie zaparkować pod jej klatką – ciociu, macham rączką :) ). Zatem dla ilu osób ma być miejsca przy moim wymarzonym stole? Zaraz, niech policzę: 1, 2, 3 plus 2 razy 2, plus 1 razy 3, może jeszcze T. się ożeni, to kolejne 2, jak się zadzieci to kolejne 2 , to wszystko razy pi 3,14 do potęgi drugiej i wyciągnięty pierwiastek 3 stopnia….yyy… emniemniem… około 18 osób :). To tak gdyby wszyscy chcieli naraz się do mnie zwalić.



To ile w końcu metrów ma mieć ten stół?
Żeby było wygodnie, to zakładam, że nakrycie dla jednej osoby zajmuje 40 x 60 cm. Siadając naprzeciwko siebie, mamy swoje nakrycie 40 cm i pośrodku chcę zostawić pas około 20-25 cm na półmiski, kociołki i takie tam. To daje mi szerokość stołu 100 cm. A jak z długością? Zakładam, że te 6 osób, dla których będzie stół na co dzień, siedzieć będzie naprzeciwko siebie. Nikogo nie przewiduję w szczycie stołu. Więc wychodzi 180 cm stołu na co dzień. A jak od święta? A tu już widzę siebie u szczytu stołu. Więc 2 osoby w szczytach i po 8 osób po bokach to daje mi 560 cm blatu. Buahahaha. Właśnie sama wyśmiałam swoje marzenia o stole. Dobra, schodzę na ziemię. Wcale nie musi być to 18 osób. Przecież nie zaproszę wszystkich naraz. Nie jestem masochistką. Wręcz przeciwnie. Jestem bardzo wygodnicka i nie lubię sobie robić za dużo roboty. Więc tak racjonalnie będę sobie gości dawkować :). Myślę, że naraz mogę mieć przy stole 12 osób razem z domownikami.

Zatem 2 osoby w szczytach i po 5 po bokach to będzie 380 cm. No, brzmi to rozsądniej. Jak będzie więcej wiary to będziem się ściskać, a dzieciaki usadowimy osobno. Tak to widzę. A tak nawiasem mówiąc to wyszły mi te cztery metry, które strzeliłam wcześniej. Efekt niezamierzony. Ale jakoś tak mam, że potrafię oszacować pewne rozmiary pewnych mebli.

Co jeszcze wezmę pod uwagę? No wiadomo, wygląd! I jeszcze sprawy praktyczne i ułatwiające życie, bo ma być po prostu wygodnie i bezproblemowo :) 

Na dzisiaj koniec. Ja mogę o meblach bez końca, więc i tak jeszcze wrócę i dokończę. A tymczasem dobranoc, bo wieczór się zrobił.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz