2 sty 2015

JAK OŚWIETLIĆ SALON?



Koniec-początek roku za nami. Większość Polaków, jak podają co roku media, spędziło Sylwka na prywatce (dinozaury) lub na domówce (gimbaza). Reszta to mniejsza mniejszość. Byłeś gościem, czy gospodarzem? Ja w tego Sylwestra zaginałam czasoprzestrzeń spędzając go naprzemiennie w Gdyni, Krakowie i Wrocławiu. Ba, nawet mój teleporter robił mi przerwy na zrobienie sobie herbatki i podgrzanie przekąsek w mojej prywatnej, osobistej kuchni. Atmosfejra była cudnie domowo-dresowa, a o północy fajerwerki widoczne z okien rozświetliły mroczne czeluście mojego M. Mroczne czeluście? Tak, bo ja lubię po ciemku siedzieć wieczorami, zwłaszcza w Sylwka. A co, Ty nie lubisz? To przeczytaj dzisiaj o świetle. W pokoju dziennym (albo wieczornym, jak u mnie).

No to jak oświetlić salon?
No, Panie, na etapie remontu, tudzież instalacji trzeba się tematem zająć. Pisałam już wcześniej, że kluczowe jest określenie funkcji w danym pomieszczeniu. Z salonem są takie buty, że najczęściej jest to pokój wielofunkcyjny. Ale skupiamy się dzisiaj na oświetleniu, a w zasadzie na miejscu występowania tegoż, więc funkcje dzisiaj tylko te, które wymagają oświecenia…yyy, oświetlenia. Fajnie by było, jakby do każdej czynności jaką wykonujesz, lub jaka dokonuje się sama było przypisane odpowiednie światełko. Wiesz, co ja robię w salonie?

  • OGLĄDAM TV
  • WYLEGUJĘ SIĘ NA KANAPIE (he he, marzenie)
  • CZYTAM COŚ PAPIEROWEGO (KSIĄŻKI ZAZWYCZAJ CZYTAM W ŁÓŻKU, ALE GAZETY TO JUŻ NA KANAPIE)
  • JADAM ŚNIADANIA I KOLACJE NA KANAPIE
  • JADAM OBIADY PRZY STOLE
  • PRZEGLĄDAM INTERNETY NA TELEFONIE NA KANAPIE
  • PRZEGLĄDAM INTERNETY NA LAPTOPIE NA KANAPIE
  • PRASUJĘ (w zasadzie nie prasuję, ale powinnam)
  • ROZWIESZAM PRANIE
  • BAWIĘ SIĘ Z DZIECKIEM
  • SADZAM NA KANAPIE SWOICH GOŚCI I CZĘSTUJĘ ICH PYSZNYM CIACHEM :)

W zasadzie to część z tych rzeczy wymaga oświetlenia ogólnego, część konkretnego (dla danej czynności), a część takiego tylko tlenia się w tle. Jak rozwieszam pranie, czy zabawiam młodzież to wystarcza mi tylko ogólne oświetlenie, nawet niespecjalnie mocne. Jak prasuję, to lubię mieć jasno oświetlone miejsce deski do prasowania – jak stół operacyjny. Tak mam i już.

Jak korzystam z telefonu, czy laptopa na kanapie, to wolę mieć ogólne światełko włączone, ale nie za mocne. Przy oglądaniu telewizora zimą popołudniu, jak jest już ciemno, nie jest mi wszystko jedno tylko wolę ogólne światło. Ale wieczorem to już nie. Wtedy miło jest posiedzieć w przyjemnym półmroku, ale też nie całkiem po ciemku. Czyli co? Coś tam delikatnego niech się świeci, nie za mocne, nie za słabe.

Z kolei jak siadam do stołu do obiadu, no to Phaaanie, wszystkie światła świata to dla mnie za mało. Lubię jak mi wali po oczach, dosłownie. Chcę widzieć co jem i to bardzo dokładnie, bo wybredna jestem i grzebię zazwyczaj w talerzu w poszukiwaniu trucizny. W moim przypadku to grzyby. Blę.

Inna sprawa to oświetlenie stolika kawowego, kiedy podajesz gościom kawkę, herbatkę lub coś mocniejszego. Fajnie jest, jak gdzieś tam w tle jakieś przyjemne dekoracyjne światełko buduje nastrój, ale jeszcze fajniej jak towarzystwu nie wali po gałach jak na przesłuchaniu, a jednocześnie jest na tyle jasno, że każdy widzi współtowarzyszy. No chyba, że to randka, to raczej polecam świece.


Mocno upraszczając, przewidź w swoim salonie oświetlenie zarówno dekoracyjne, jak i funkcyjne. Przemyśl sobie co, gdzie i jak będziesz w tym swoim pokoju robić i tam wyprowadź sobie kabelki. A jak uzyskać pożądane efekty to przy kolejnym wpisie o światełkach w salonie.

Tymczasem, 
HAPPY NEW YEAR!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz