5 gru 2014

CO MNIE WKURZA?! SEGREGACJA ŚMIECI!


… pardon, odpadów. Żeby nie było, jestem jak najbardziej zwolenniczką segregacji śmieci, popieram i sama stosuję. Szkopuł tkwi w tym, że o ile w domu wszystko przebiega gładko, nieśmierdząco i ogólnie bezproblemowo, o tyle wyrzucenie śmieci to jakaś masakra. 

Śmieci tak zwane zmieszane, czyli w moim przypadku organiczne, pieluchy i te niezidentyfikowane lądują w ogólnym wielkim kontenerze, których jest chyba 4 we wiacie śmietnikowej. Jakiś idiota zamówił/dostarczył (w każdym razie odpowiada za to) 1 (słownie: jeden) pojemnik na odpady plastikowe z małym otworem przez który włażą jedynie butelki wrzucane pojedynczo. Nie wiem jak jest u Was, ale u mnie w domu kubeł na odpady plastikowe jest największy i tych śmieci mamy najwięcej. Pełen worek 35 litrów co najmniej dwa razy w tygodniu. Nie sposób wcisnąć tegoż wora do małego otworku w żółtej wytłoczce. Spółdzielnia co prawda poinformowała nas, że jest to rozwiązanie zastępcze, jednak żadne działania w kierunku poprawy nie są podejmowane.

Szczerze powiedziawszy okolica wiaty śmietnikowej wygląda znacznie gorzej niż przed wprowadzeniem ustawy śmieciowej. Odpady odbierane są rzadziej, dobór i  ilość kontenerów wyraźnie nie jest przemyślana (za dużo kontenerów na odpady zmieszane i jeden idiotyczny pojemnik na plastik). Do tego mieszkańcy dalej wydają się być niedoinformowani czym jest segregacja i jak należy to robić. Chociaż tutaj punkt dla spółdzielni, bo zaraz po wejściu w życie nowych przepisów do każdego mieszkańca trafiła ulotka z bardzo jasno wytłumaczoną zasadą co w którym koszu powinno wylądować.

Liczę na to, że sytuacja z czasem się poprawi, bo chociaż nie jestem eko-freakiem, to tak po prostu - dla poprawy estetyki osiedli mieszkaniowych.

Podzielę się jeszcze jak ja segreguję, ale to następną razą. No i liczę na dyskusję w komentarzach.

Jak na Twoim osiedlu wygląda okolica wiaty śmietnikowej? (brzmi prawie jak okolica pieluszkowa – ale jako młoda mama ździebko skrzywiona jestem) Czy zarządcy Twojego osiedla udźwignęli temat? 

2 komentarze:

  1. Cześć, jestem tu nowa, ale się wypowiem.
    Mieszkam za granicą (Meksyk), obowiązuje tu segregacja na organiczne i nieorganiczne, bo śmieciarze sami zajmują się recyklingiem. Przyjeżdżają pod twoją chałupkę codziennie i dzwonią dzwonkiem, wystawia im się wówczas śmieci przed dom. Jak wychodzisz do pracy rano, to zostawiasz na progu.
    Panowie sami biorą się za segregację, na miejscu otierają Twój worek i dzielą na to do odzysku (papier, puszki, plastik etc.) i na resztę do wywiezienia na wysypisko. Jeśli ktoś nie oddzielił organicznych od nieorganicznych i cały papier, plastik etc upaćkane są jedzeniem, to po prostu ci będą zostawiali twoje śmieci na progu, aż sie nauczysz. No i uczysz się szybko, bo nie ma co z tymi śmieciami zrobić - nie ma publicznych kontenerów (mniej szczurów?). Cały ich interes płynie właśnie ze sprzedarzy surowców wtórnych, z ewentualnej sprzedarzy "wystawki", jaką znajdą przed Twoimi drzwiami i z drobnych napiwków.

    Proste, nic nie kosztuje, spawnie, ekologiczne, żadnych dotacji czy nakładów ze strony miasta (miasto tylko przydziela dzielnice chetnym i zobowiązuje też do zabierania śmieci publicznych ze śmietników na ulicach w ich rejonie). Ale w Polsce chyba by się nie znaleźli chętni do tej pracy (za grosze).

    Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię serdecznie. No i okazuje się, że to w Polsce ze śmieciami mamy "niezły Meksyk", a w Meksyku jest całkiem fajnie :D

      Usuń